Jak zrobić dobre pierwsze… zajęcia?

Temat na czasie, bo to właśnie wrzesień i październik są dla wielu osób startem w nowym sporcie, na nowych zajęciach – teraz szkoły otwierają nowe kursy, nowe grupy, przyjmują najwięcej nowych kursantów. No i często okazuje się, że zachęcić ludzi do przyjścia to nie sztuka, a problemem jest dopiero utrzymanie ich na stałe. Spójrz na grafik jakiejkolwiek dużej szkoły – przeważają grupy „początkujące”, mniej jest „średnich”; „zaawansowane” są może dwie w tygodniu, „master” jedna albo wcale. No i cóż – to naturalne, że niektórzy ludzie się łatwo nudzą, albo stwierdzają, że to jednak nie dla nich, jadą na wakacje i już nie wracają, zachodzą w ciążę, przeprowadzają się… Co nie znaczy, że personel szkoły totalnie nie ma wpływu na to, ile z nich zostaje na dłużej. I dziś właśnie o tym będzie – dlatego post głównie kieruję do instruktorek (instruktorów) i właścicielek (właścicieli) szkół, co nie znaczy, że powinnaś przestać czytać jeśli nie zaliczasz się do żadnej z tych grup – przeciwnie! Bardzo liczę również na głosy kursantek i kursantów o tym, co dla Was jest ważne byście zostały (zostali) w danej szkole, ja tylko dzielę się tu własnym doświadczeniem i historiami zasłyszanymi 😉

Czy powinnam w ogóle tłumaczyć, że pierwsze wrażenie jest ważne i dlaczego? Chyba każdy zdaje sobie z tego sprawę. Istnieje oczywiście masa badań, które to potwierdzają, ale po co mam Cię zanudzać? Krótka piłka – jeśli pierwsze zajęcia będą słabe, będę się na nich czuła niefajnie, to na następne nie przyjdę – pójdę do innej szkoły albo w ogóle zrezygnuję z tego rodzaju aktywności.
Czy w takim razie warto w ogóle będąc właścicielem szkoły oferować pojedyncze wejścia? Moim zdaniem warto, bo właśnie dajemy w ten sposób możliwość wyboru – ktoś kto myśli:

„Nie wiem czy to dla mnie, a co jak mi się nie spodoba?”

prędzej zdecyduje się w ogóle spróbować mając tę furtkę:

„Ok, jak mi się nie spodoba to najwyżej więcej nie przyjdę”

niż musząc się od razu zobowiązać na cały kurs/miesiąc/karnet, jak zwał tak zwał.
A nas powinno to mobilizować, by uczynić ich pierwsze doświadczenie z naszej szkoły jak najbardziej przyjemnym. Jak to zrobić?

 

Pierwszy kontakt

Nowa kursantka wykonała ten pierwszy krok – napisała bądź zadzwoniła do szkoły. Ostrożnie, już na tym etapie można wszystko zepsuć! Kontakt ze strony szkoły powinien być szybki, miły i przede wszystkim, powinien w ogóle istnieć 😀

Wiele razy słyszałam od nowych kursantek:

„Zrobiłam research, a potem odezwałam się jednocześnie do Was i do Studia Y z zapytaniem o zajęcia. Ze Studia Y do tej pory nie dostałam odpowiedzi.”

lub:

„Zanim Was znalazłam, dzwoniłam najpierw do Studia Y pytając o zajęcia. Kontakt był tak nieprzyjemny, że czułam się jak intruz i absolutnie nie miałam ochoty do nich iść.”

a nawet:

„Próbowałam już kiedyś iść na pole dance, zapisałam się do Studia Y. Jak tam przyjechałam o umówionej godzinie, to powiedzieli mi, że zajęcia jednak się nie odbędą i mam jechać do domu.”

Myślę, że wniosek jest tu jasny i nie wymaga dłuższego komentarza: po prostu nie bądź Studiem Y 😀

Nie pozwól, żeby kursantka czuła się zagubiona.

Udało Ci się nie zniechęcić kursantki przy pierwszym kontakcie? Gratuluję! Spróbuj teraz zmniejszyć jej stres przed nowym, nieznanym miejscem, ludźmi, zwyczajami:

* do drzwi studia
Jeśli wiesz, że część osób ma problem ze znalezieniem szkoły (nawet jeśli Ty uważasz, że jest dobrze oznaczona), przyjmując rezerwację wytłumacz pokrótce jak dotrzeć i powiedz, że w razie trudności można dzwonić po wskazówki.
* od drzwi studia
Kiedy nowa kursantka przestępuje próg szkoły powinna od razu zostać przywitana. Ja mówię:
„Cześć, jestem Asia, miło mi Cię poznać. Tutaj zostaw butki, tam na wprost jest szatnia. Twoje zajęcia będą odbywać się w tej sali, więc jak się przebierzesz to możesz tu do nas wrócić. Gdybyś czegokolwiek potrzebowała to śmiało pytaj.”
Nie do pomyślenia jest dla mnie sytuacja, w której osoba wchodząca do szkoły nie wzbudza zainteresowania personelu, bądź musi się o nie dopraszać, a sama niestety doświadczyłam tego wielokrotnie będąc w nowych miejscach. Nie bądźcie takimi gospodarzami.
* w sali treningowej
Nie zakładaj, że cokolwiek jest oczywiste – to, że rurka może być statyczna lub obrotowa, to, że ściereczka i alkohol służą do przecierania rurki, w końcu to, która ręka jest wewnętrzna, a która zewnętrzna lub czym jest point i flex – są osoby, dla których to wszystko jest czarna magia i trzeba im na spokojnie od zera pokazać i wytłumaczyć. Zrób to w taki sposób, żeby nie czuły się głupio ze swoją niewiedzą. W końcu zależy nam na tym, by nasze kursantki czuły się przy nas bezpiecznie i wiedziały, że nie ma głupich pytań – prawda?

Okaż profesjonalizm

Wiadomo – żeby móc okazać, trzeba najpierw mieć. Rozumiem przez to pewien zasób wiedzy o tym, jak działa układ ruchu człowieka – na rurce i nie tylko. Nie da się o tym opowiedzieć w dwóch zdaniach i nie zamierzam też robić tu wykładu o metodyce – mam nadzieję, że pewne rzeczy (jak np. to, że nie robimy invertów na pierwszych zajęciach) są dla wszystkich moich czytelników jasne i oczywiste, a jeśli czujesz, że Twoja wiedza jest niewystarczająca, to to jest bardzo dobre uczucie – pod warunkiem, że mobilizuje Cię do ciągłego dokształcania. Mnie tak, i uważam, że każdy instruktor powinien wciąż szukać możliwości dowiedzenia się więcej. Jakie jest absolutne minimum?

* po pierwsze – nie szkodzić
Kursantka jest po złamaniu kręgosłupa? Zerwaniu więzadła w kolanie? Naderwaniu mięśnia w barku? Ma dużą skoliozę? Wolisz obchodzić się z nią jak z jajkiem niż zrobić jej krzywdę. Jeśli skarży się, że bolą ją w tej pozycji plecy/kolano/bark, to nie mówisz „to rób ostrożnie”, tylko proponujesz inny zestaw ćwiczeń. Idealnie byłoby, gdyby sama wiedziała, na ile może sobie pozwolić, ale niestety nie każdy wie, a instruktor nie jest też od tego, żeby bawić się w lekarza – jedyne co możesz zrobić, by zwiększyć jej możliwości w tym newralgicznym miejscu to namawiać do wizyty u mądrego lekarza sportowego lub fizjoterapeuty i podjęcia odpowiedniej rehabilitacji.
* dbaj o technikę już od pierwszych ćwiczeń
Tłumacz, które mięśnie mają pracować i egzekwuj to. Opowiadaj, dlaczego należy coś zrobić tak, a nie inaczej. Pilnuj ćwiczenia obu stron, prostych pleców, odpowiedniego ustawienia nóg, a nawet patrzenia we właściwym kierunku (potrafi zrobić wielką różnicę!).
* dbaj o dobro kursantki
Nie namawiaj od razu na największy karnet – wiele osób ma na początku ogromny zapał, chce robić postępy szybko i chodzić na zajęcia 3 razy w tygodniu. Czy to jest dobre dla kogoś, kto do tej pory prowadził siedzący tryb życia z okazjonalnym tylko wypadem na rower jak jest ładna pogoda? No nie. No to powiedz o tym! Możesz złapać jelenia, który jednorazowo zapłaci kupę kasy i już następnego dnia pożałuje czując zakwasy, albo możesz zacząć tworzyć długotrwałą, opartą na zaufaniu więź z osobą, która będzie wiedziała, że liczy się dla Ciebie jej zdrowie. Uwierz mi, chytry traci dwa razy.
Pamiętam opowieść nowej kursantki, która poszła wcześniej do, dajmy na to, Studia Y, na „Intensywny kurs pole dance” – obejmował on 5 zajęć dzień po dniu, od poniedziałku do piątku, oczywiście dla osób totalnie początkujących. Myślę, że część czytelników już na tym etapie może uśmiechnąć się pod nosem na ten pomysł, ale brnijmy w to. Dziewczyna po pierwszym dniu była zachwycona. Drugiego dnia miała zakwasy i parę siniaków, ale hej, chyba tak ma być – kurs przecież opłacony, więc poszła. Wciąż było nieźle, choć ból doskwierał, zauważyła też, że części koleżanek brakuje. Trzeciego dnia zakwasy były dużo mocniejsze, zrobiły jej się też siniaki na siniakach, ale pomyślała, że przecież twardym trzeba być – poszła. Na miejscu zastała pojedyncze osoby, mniej niż połowę grupy. Praktycznie nie była w stanie zrobić na rurce czegokolwiek ze względu na ból. Czwartego dnia sobie odpuściła, bo była ledwo żywa i więcej do tej szkoły nie poszła. U mnie została na stałe przychodząc na zajęcia raz w tygodniu, z czasem zwiększając częstotliwość do dwóch razy.

Nie pozwól, żeby kursantka czuła się nieadekwatna.

U instruktorki wszystko wygląda na łatwe i lekkie, u kogoś kto jest na zajęciach pierwszy raz – zazwyczaj wręcz przeciwnie. To jest całkowicie normalne, ale Twoja kursantka o tym nie wie. Łatwo może zacząć czuć się źle sama ze sobą i myśleć, że nie nadaje się na rurkę. Dlatego trzeba o tym mówić, a najlepiej się z tego śmiać (byle nie tak, żeby poczuła, że śmiejesz się z niej!). Rozładuj atmosferę, uświadamiając jej, że bycie kłodą to naturalny etap rozwoju każdej pole dancerki. Opowiedz o własnym trudnym doświadczeniu z początku treningów albo odwołuj się do tego jak zazwyczaj idzie nowym osobom:
„Dużo dziewczyn ma na początku problem ze zrozumieniem tego elementu, a Ty go skumałaś od razu – brawo!”.
Z mojego doświadczenia – każda kursantka ma „swój” spin spośród tych podstawowych – taki, który jest dla jej ciała naturalny i po prostu wychodzi ładnie. Jedna męczy się przez miesiąc ze strażakiem, ale we front hooku wygląda jak milion dolarów, a inna front hooka robi techniką rozjechanej żaby, za to kiedy leci w attitude to cały świat na chwilę zwalnia – o tym też opowiadam i jak widzę, że dziewczyna znalazła „swój” spin to nie szczędzę pochwał. A nawet jeśli tym razem nie znalazła, to na pewno jest coś, za co można ją pochwalić – pamięta o obciąganiu palców, świetnie generuje pęd, jest wytrwała i się nie poddaje. Najgorzej jest wyjść z zajęć z poczuciem „nic mi nie wyszło”, więc warto zadbać o to, by każdy mógł odtrąbić choć mały sukces.

Okaż, że kursantka jest dla Ciebie ważna

Bo przecież jest, prawda?

* zwracaj się do niej po imieniu
Niech nie będzie tylko kolejnym karnetem, ale osobą, którą możesz polubić. Jasne – na pierwszych zajęciach trudno spamiętać imiona, szczególnie jeśli przychodzi kilka nowych osób na raz, ale właśnie powtarzanie jest świetnym sposobem by sobie je utrwalić. Nie przejmuj się, nawet jeśli musisz wcześniej kilkukrotnie powiedzieć: „Przypomnij mi proszę swoje imię” – ważne żebyś za każdym razem je wypowiadała na głos: „Olu, robisz to bardzo dobrze, ale chciałabym żebyś jeszcze obciągnęła palce.”. Wydaje się głupie? Ale daje kursantce sygnał, że wykonujesz ten minimalny wysiłek by czuła się jak wśród swoich.
* bądź w kontakcie
Upewniaj się, że wszystko jest jasne, oferuj pomoc, dawaj informację zwrotną (byle mądrze!). Bądź obecna, bądź dostępna, bądź uważna. Nie siedź na fejsiku.
* obserwuj
Kursantka krzywi się schodząc z rurki? Rozciera sobie nadgarstek? Nie czekaj aż sama Ci powie, co jest nie tak (część osób w ogóle nie powie, tylko będzie cierpieć w milczeniu) tylko zapytaj. Może nie angażuje odpowiednich mięśni i właśnie jest na najlepszej drodze do kontuzji – poproś żeby Ci pokazała jak wykonuje ćwiczenie/figurę, co i w którym momencie ją boli. Czasami dziewczynom się wydaje, że coś musi boleć, a wcale nie musi – wyłapanie tego odpowiednio wcześnie może im zaoszczędzić dużo nieprzyjemności później.
* poproś o informację zwrotną
Czyli po prostu zapytaj czy zajęcia się podobały. Tak, można to zrobić i korona nie spada z głowy. W końcu każdy lubi czuć, że jego zdanie się liczy! Od kogoś, kto jest na rurce pierwszy raz raczej nie usłyszysz krytyki (a jeśli tak, to na pewno warto wziąć ją sobie do serca), ale nierzadko możesz usłyszeć samokrytykę:

„To wszystko wygląda tak fajnie, ale z moimi słabymi rękami chyba nie ma sensu dalej przychodzić”

– i to jest być może Twój moment na odwiedzenie kursantki od rezygnacji z aktywności, która – kto wie? – może się później okazać pasją jej życia. Jak nie zapytasz, to ona Ci tego sama z siebie nie powie i po prostu więcej nie przyjdzie, a Ty będziesz się później zastanawiać dlaczego z pełnej grupy podstawowej zrobiło się nagle pół.

Czynność powtórzyć.

Tak, pierwsze wrażenie jest najważniejsze, ale to nie znaczy, że później można sobie odpuścić. Chcesz, żeby kursantki u Ciebie zostawały na stałe? Spraw, żeby każde zajęcia były dla nich fajnym doświadczeniem i żeby wciąż miały ochotę na więcej.

Tak jak pisałam we wstępie, chętnie poczytam jakie Ty masz zdanie na ten temat. Który punkt uważasz za szczególnie ważny? Co sprawiło, że zostałaś w swojej szkole lub zniechęciło Cię do innej? Nie jestem bynajmniej alfą i omegą, więc jeśli nie napisałam o czymś dla Ciebie ważnym – śmiało zwracaj mi uwagę! 🙂

3 komentarze Dodaj własny

  1. PoleTeacher pisze:

    Ze wszystkim sie zgadzam. Sama stosuje powyższe metody i staram się być nie tylko instruktorem ale instruktorem przyjacielem. Lecz dwa razy mialam przypadek gdzie nie zadzialalo to dobrze. Ludzie lubią to wykorzystywać. Raz mialam kursantke ktora nie odwolala zajec na czas, po południu dostalam wiadomość ze sie przeprowadza na stałe do innego miasta i czy będzie mogla to wejście zrealizować na nastepnych zajęciach za tydzień bo wyjezdza i chciałaby sie pożegnać. W zasadzie nie powinnam tego robić bo kursantce i tak wychodzila ważność karnetu w czwartek a chciała przyjść w piatek za tydzień. Zajęcia w czwartek sie odbywaly normalnie ale ona nie przyszla a piątkowe zajęcia odwolalam bo wyjezdzalam na wesele o czym informowalam. No i po tym jak ogólnie drugi raz powiedziałam ze nie wydluze jej juz karnetu bo byłoby to nie fair wzgledem innych kursantek dostałam strzal w pysk ze on juz do mnoe nie wroci bo przez pol roku nie zrobiła postępów chociaż z zajec zawsze byla zadowolona i moim instruktorskim okiem robila duze postepy. Taki przypadki mialam dwa razy. Drugim razem od innej kursantki uslyszalam ze ona nie bedzie placic za 4 wejscia a korzystac tylko z trzech. Jak zatem radzic sobie z takimi problemami? Regulamin studia jest dostępny dla wszystkich i mam go takze wklejonego na grupe.

    Polubienie

    1. polepsycho pisze:

      Poruszyłaś bardzo trudny temat. Przymierzam się do napisania o tym, chociaż przyznaję, że sama czasem jestem zbyt miła i na tym tracę. Niby zasady są jasne, niby każdy je zna, a mimo to zdarzają się osoby, które próbują coś nagiąć i jak na to nie pozwolisz to są gotowe śmiertelnie się obrazić. Cóż- nie przejmować się? Łatwo powiedzieć!
      Mam takich historii na pęczki, ale najbardziej chyba dla mnie surrealistyczny był przypadek, kiedy zgodziłam się po wielu prośbach na płatność za kurs w ratach, a jak przypomniałam o drugiej racie, to dziewczyna mi wprost powiedziała, że nie zapłaci, bo nie ma, może odda potem, ale kurs chce dokończyć- no bo co to dla mnie, w końcu prowadzę szkołę, więc na pewno jestem nadziana i parę stówek nie zrobi mi różnicy…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s